Dom Zły (2009)

W stylu Tarantino„, „polskie Fargo„, „najbardziej zaskakujące zakończenie od czasów Wściekłych Psów” – tak ten film jest reklamowany. Yeah right, czy kogokolwiek to zachęca? Czy ktokolwiek w to uwierzy? Czy jakkolwiek to opisuje ten film? No cóż, trochę tak. Dobrze skrojony, zakręcony, trzymający w napięciu, pełen ciekawych dialogów, niespokojnego klimatu i tajemnicy film Wojciecha Smarzowskiego czerpie garściami z najlepszych amerykańskich reżyserów postmodernistycznych i przenosi ich styl w realia absurdalnej Polski socjalistycznych lat 80-tych.

Smarzowski zaistaniał na dobre w polskiej kinematografii dzięki filmowi „Wesele„. Jako, że wspomniany film był perełką wsród, generalnie fatalnych, polskich produkcji, „Dom Zły” ciekawił mnie wyjątkowo. Slogany o Tarantino i Coenach ciężko traktować poważnie jednak w trakcie oglądania cały czas miałem wrażenie, że gdzieś już coś takiego widziałem. I nie chodzi tu tylko o kino amerykańskie – pierwsza część filmu bardzo przypomina rosyjski Ładunek 200. Co prawda nie należy sie spodziewać aż takiego psychotycznego, zwyrodniałego kina ale klimat słowiańskiej wsi, zapijaczonego ludzkiego chamstwa i okrucieństwa, i zła drzemiącego we wschodnioeuropejskich prowincjach pozostaje.

„Dom Zły” zaczyna się sceną, która łączy w sobie milicyjne, mroźne oblicze polskiej wsi i niepokój, napięcie w stylu braci Cohen. Fabuła biegnie dwutorowo, robi się coraz bardziej tajemniczo i widz wie, że coś w końcu musi się zdarzyć ale raczej brak koncepcji co. Mimo, że fabuła wydaje się prosta, ma się przekonanie, że do banalnego końca nie prowadzi. Smarzyński wprowadza do filmu małe detale, które sprawiają, że sceny kopią w pysk. Między zwykłe prowadzenie kamery wrzuca ujęcia niczym z horroru, z avant-jazzowymi wstawkami w stylu Johna Zorna, co potęguje uczucie złej aury.

„Dom Zły” to dwie godziny dobrego kina, zaskakująco dobrego jak na polski thriller, które jest wypadkową Wesela, Coenów z okresu Fargo czy Blood Simple i Ładunku 200. To dwie godziny patologii polskiej wsi, socjalizmu, alkoholizmu i korpucji. To wiele wyrazistych, świetnie zagranych postaci; to wiele scen, które trwale zapadają w pamięć i wreszcie, fabuła, która zagęszcza się do ostatnich minut filmu. Negatywna strona ludzkiej natury zanurzona w wódce, śniegu i błocie – to właśnie „Dom Zły„.