postać kina: Larry Clark

Notka ta mogłaby pojawić się zarówno na tym, jak i na paru innych blogach/stronach, bo Clark to nie tylko filmy ale też teledyski, fotografie albo bójki i spory polityczne – ale o tym później. Kiedy w Polsce tworzyło się gówniane, społecznie zaangażowane filmy (co zresztą robi się do teraz), Larry Clark zebrał bandę bachorów po obu stronach kamery, zmieszał ich codzienne problemy i zachcianki ze swoim młodzieńczym doświadczeniem, i stworzył film, który razi, i szokuje z siłą po stokroć większą niż gro (wszystkie?) nadwiślańskich filmów o patologiach. Mowa oczywiście o „Kids” z 1995 roku. Ale „Kids” to nie jedyny szokujący twór Clarka.

Czytając nieco o wspomnianym „Kids” natrafiłem na komentarze jakoby film był przerysowany, przesadzony. Come on, people, nic z tych rzeczy – wystarczy prześledzić całą drogę Clarka do stworzenia tego filmu i to, czym naprawę są „Dzieciaki”.

Zanim nasz bohater chwycił za kamerę minęło sporo czasu, sporo jego życia i sporo kasy wydanej na narkotyki. Młody Larry przyszedł na świat w 43′ w mieście Tulsa w Oklahomie. Miasto wygląda tak:

Ale wśród tych uroczych światełek, kościołów i drapaczy chmur dzieją się rzeczy, dla niektórych kompletnie obce, jak widać po komentarzach w kwestii filmów Clarka, wręcz nierealne. Tak jak każde duże miasto Tulsa to pole bitwy pokoleń, obszar wielkich kontrastów. Na ulicach bogate dzieciaki lansują się w nowych butach, inne chodzą zbierać datki na sierociniec albo uczęszczają na kurs tenisa, jeszcze inne są bohaterami filmów Larrego Clarka, ale też jego kumplami z dzieciństwa i zaliczonymi dziewczynami.

Ujawnił się światu albumem, który był wypadkową jego dwóch „pasji” – hardkorowego imprezowania i fotografii. Wcielony w rodzinny interes od 13 roku życia (matka była fotografem), wszędzie zabierał swój aparat i robił zdjęcia temu co się wokół niego dzieje. A działo się sporo, bo Clark szybko uzależnił się od amfetaminy, którą aplikował sobie codziennie przez trzy lata. Do tego doszły inne narkotyki, zabawy z bronią, kradzieże, alkohol i seks w wersji hard’n’heavy. Wszystko na maksa, wszystko bez oporów. Clark spędzał życie w hedonistycznej post-hipisowskiej komunie autodestrukcyjnych dzieciaków bez perspektyw. Gdzieś między ćpaniem a niezobowiązującym seksem udało mu się zrobić kilka dobrych zdjęć, które zebrał do kupy i wydał w 1971 roku jako album o nazwie „Tulsa”.

Słowo wstępne wygląda tak:

I was born in tulsa oklahoma in 1943. when i was sixteen i started shooting amphetamine. i shot with my friends everyday for three years and then left town but i’ve gone back through the years. once the needle goes in it never comes out. L.C.

Oczywiście wszystko wywołało masę kontrowersji ale ostatecznie było jasne – takie są realia. Zdjęcia wyglądają tak:

Więcej można sobie zobaczyć jak wpiszę się w google „tulsa clark”. Zdjęcia w albumie są podpisane w stylu „Kolesie spotkali tą dziewczynę na kwasie w parku i wzięli do domu” – co dodaje realizmu. Takie postacie jak m.in. Van Sant czy Scorsese przedstawiali zdjęcia Clarka jako inspirację do swoich filmów.

Po jakimś czasie Larry Clark zamienił aparat na kamerę. W roku 1995 znów wrócił do świadomości amerykańskiej opinii publicznej, tym razem jako reżyser. Odpowiednikiem „Tulsy” był film fabularny z elementami paradokumentalnymi i poważną inkorporacją życia prywatnego aktorów – „Kids”.

Scenariusz do filmu napisał młody Harmony Korine. W roku 93′ Korine jako 18-latek jeździł sobie na desce po Washington Square Park w NYC i zafascynował się fotografem, który robił zdjęcia skaterom – był to oczywiście Clark. Następnego dnia przedstawił mu swój scenariusz o młodym mieszkańcu Nowego Jorku, którego ojciec zabrał na prostytutki w jego 13-ste urodziny. Clarkowi się pomysł spodobał ale powiedział Korine’owi, żeby napisał coś o skaterach i zawarł tam element o AIDS (w związku z ówczesnym HIV-kryzysem w USA). Trzy miesiące później 18-sto latek przedstawił gotowy scenariusz do „Kids”.

Clark i Korine zaczęli poszukiwania „aktorów”. W większości byli to skaterzy i okoliczne ćpuny pojawiające się na Washington Square Park, niemający nic wspólnego z aktorstwem (były wyjątki np. Rosario Dawson czy Chloe Sevigny). Przykładem są np. dwaj główni bohaterowie Telly i Casper grani przez Leo Fitzpatricka i Justina Pierce’a. Pierwszy, po wydaniu „Kids” miał, krótko mówiąc, przejebane bo ludzie sądzili, że to dokument i gnębili młodego Leo. Drugi to profesjonalny skater i znany w okolicy ćpun. Ostatecznie skończył gorzej niż Fitzpatrick, bo w 2000 roku się powiesił. Należy też dodać, że Pierce jest autorem jedynej sceny nie zapisanej w scenariuszu czyli improwizowanej wypowiedzi kończącej film.

Clark reżyseruje filmy po dziś dzień, z mniejszym lub większym sukcesem. Wydany w 2002 roku „Ken Park” znów wzbudził kontrowersje przez swoje odważne sceny i zarzuty o pornografię dziecięcą. Zresztą całej historii towarzyszą różne incydenty jak np. złamanie nosa Hamishowi McAlpine’owi – brytyjskiemu dystrybutorowi filmu, za obraźliwą wypowiedź w stronę ofiar zamachu na WTC i żydów.

When someone gets up in my face with bullshit like this, I’m not gonna roll over and lick my nuts.

Co i jak, w szczegółach, oczywiście tutaj: Larry Clark na IMDB