Another Day In Paradise / Następny Dzień w Raju (1998)

Trzy lata po skandalizującym „Kids” Larry Clark nakręcił film z założenia zupełnie inny – Another Day In Paradise. Paradokumantalny zapis kilku chwil z życia nowojorskiej młodzieży zamienił na konwencjonalny film sensacyjny. Mimo, że drugi film Clarka to kolejna wersja toposu Bonnie & Clyde, to wciąż dotyczy i obraca się wokół tego co reżyserowi bliskie – demoralizacja, erotyzm, narkotyki i zagubione dzieciaki.

Mimo, że w 98′ Clark odszedł nieco od konwencji szokującego para-dokumentu, to wciąż pozostał w swoich filmach prostolinijny, bezkompromisowy i bezwzględny. Świat, który przenosi na ekran tym razem zyskał inne tło – cadillaki, rewolwery i muzyka rock’n’rollowa/bluesowa (nota bene nadająca wszystkiemu fajny, południowoamerykański klimat). Clark dodaje też swoje atrybuty bardziej różnorodnym podmiotom – do swojej hedonistycznej gry włącza dorosłych, księży, lekarzy, gejów, nazistów, pięknych i brzydkich. Tutaj dziecinna niewinność konfrontuje się z dziecięcym pragnieniem dorosłego życia i jednocześnie styka się z brutalizmem dorosłości w pełnej krasie.

„Another Day In Paradise” można traktować jako film dwuwarstwowy. Z jednej strony klasyczny, sensacyjny motyw podróżującej pary damsko-męskich złoczyńców wyjętych spod prawa; z drugiej, typowy dla Clarka obraz wielkomieszczańskiego zeszmacenia i nihilizmu, życia wypełnionego strzykawkami z heroiną i wolnego seksu – co Clark zresztą dość odważnie pokazuje. Jakość tego filmu polega na tym, że te dwa tematy wypełniają się w idealnych proporcjach, tworzą spójną, logiczną i wciągającach historię.

Raj oczywiście okazuje się być koszmarem, a najbliższe osoby największymi wrogami – na szczęście bez banałów i truizmów. Drugi film Larry’ego Clarka pewnie na wielu nie zrobi wrażenia, inni będą odrzuceni, jeszcze inni znurzeni. Dla mnie jednak to były niecałe dwie godziny ze świetną w swej prostocie historią. Udane dwie godziny – zupełnie inne od tych brutalnych chwil z „Kids”, nie tak istotne, nie tak inspirujące, ale wciąż udane.

P.S. Co do oceny nie mogę się zdecydować, daje dwa hitchcocki ale zasługuje na mocne 2+ ;)