Massive Movie Attack (MMA) #2

Temperatura w stylu ‚minus milion’ wreszcie przechodzi do lamusa. W tej chwili poza brudnym, topniejącym śniegiem i kosmodziurami w szosach, to co pozostało po ostatnim tygodniu zimna, to kilka obejrzanych filmów, gdy temperatura sprzyjała pozostaniu w domu i zarzuceniu jakiegoś filmu, tak więc MMA nadciąga z zimowym impetem po raz drugi (ostatni?).

King Of Comedy / Król Humoru (1982) – co powiecie na film Scorsese z Robertem deNiro? Ja zazwyczaj mówię głośno „TAK”, choć w tym przypadku nie był to idealny pomysł. Problem w tym, że DeNiro wygląda tutaj jak, prawdopodobnie Twój stary w latach 80-tych, nie kozaczy i gra takiego błazna, że film irytuję przez pierwszą godzinę. Na szczęście druga jest znacznie lepsza co ogólnie ustawia „Króla Humoru” na pozycji „może być”. Jeśli ma się wyjebane na DeNiro-nieudacznika-z-wąsem to można śmiało sobie darować.

Epidemic / Epidemia (1987) – zabierałem się do tego filmu von Triera parę ładnych lat. W końcu się udało. Epidemic zaciekawia symultanicznym prowadzeniem dwóch wynikających z siebie historii, choć momentami męczy i nuży. Ostatecznie jednak wyczekiwany kop w ryj pojawia się w końcówce filmu i widz może spokojnie udać się do kuchni po herbatę z przeświadczeniem, że von Trier nakręcił dziwny ale niezły horror.

120daysodomy

Cabin Fever / Śmiertelna Gorączka (2002) – Co prawda nie widziałem go ostatnio, ale tyle razy, że nie ma to różnicy. Nakazałem go za to wspólnie oglądać losowej grupie osób i czekałem na opis wrażeń. Reżyserski debiut pana Eli Roth’a. Film o którym ta sama osoba potrafi powiedzieć ‚ten film jest najgorszy’ oraz ‚jest kurwa najlepszy’ i paradoksalnie, oba zdania w tej kwestii wydają się być poprawne. Wystarczyło, że dana osoba dopiero po pewnym czasie skumała konwencję, a w szczególności fakt, że rzeczy są tam specjalnie. Polecam na każdą sytuację, w której występują znajomi i używki (ale niekoniecznie tylko).

Up in the Air / W chmurach (2009) – Średnie w chuj. George Clooney is awesome. Tendencyjne i nieciekawe.

Rise of the Footsoldier / Zawód gangster (2007) – Biograficzny film o jakimś ulicznym wariacie z Anglii, który pnie się po szczeblach gangsterskiej kariery. Dziwny. Przy Chopperze jest żadny ale są w nim ciekawe rzeczy. Polskie tłumaczenie też kozaczy. Niestety po seansie nie byłem kurwa content, ale chyba warto zobaczyć. Plus gra tam Billy Murray.

j. alabama

Gigantyczny / Gigantic (2008) – Romans dwóch dziwaków: małomównego typa (Paul Dano) ubiegającego się o adopcję dzieciaka z Chin i rozpuszczonej typiary (Zooey Deschanel), która nie potrafi ogarnąć życia. W skrócie: bossujący John Goldman, zabawna mini-rola wyimaginowanego, bezdomnego napastnika (Zach Galifadasdasdasaddas – nie chce mi się sprawdzać jak to się pisze), naga Zooey (typowo sprawiająca wrażenie panny bujającej w obłokach) i Lester Freamon z „The Wire” sprzedający materace. Przeciętna indie produkcja (raczej dla fanów temupodobnych wyrobów), do której zachęcił mnie udział Paula Dano (czyli dobrze zapowiadający się ksiądz „There Will Be Blood” czy też niemowa z Little Miss Sunshine”).

Boondock Saints 2 / Święci z Bostonu 2 (2010) – ten sam reżyser, ten sam scenarzysta, ta sama obsada (poszerzona o irytującego Meksykanina i blondynę z „Dextera”) połączyli się aby stworzyć jeden z najgorszych sequeli ever. Okropne aktorstwo (tu prym wiedzie Julie Benz ze swoim całkowicie nienaturalnym południowym akcentem), fatalny scenariusz (masa gagów, jałowe dialogi, niespójna historia), beznadziejna muzyka i montaż na poziomie filmów ze studniówki. Nie dotrwałbym do końca gdybym oglądał to cudo w pojedynkę. Największym fanom irlandzkich vigilante radzę odświeżyć oryginał zamiast odpalić kontynuację.

The Wicker Man / Kult (2006) – remake jakiejś staroci o śledztwie prowadzonym przez ex-policjanta w związku z zaginięciem córki jego byłej na odizolowanej wyspie zamieszkanej przez ludność praktykującą okultystyczne procedery. Fantastycznie nieudolna główna rola Nicka Cage’a okraszona sporą ilością krzyku, okładania wszystkich napotkanych osób po mordzie i pokazie wyjątkowych zdolności akrobatycznych w postaci nietypowego skoku do wody. Zresztą aktor otrzymał za nią nominacje do Złotej Maliny. Dość oryginalne zakończenie.
(dla mnie polski tytuł filmu idealnie oddaje jego status i wartość – dop. alabama)

przybor