Date Night / Nocna randka (2010)

Niedługo pewnie film będzie wchodził na dvd więc czas go zrecenzować. Na szczęście nie ma zbyt wiele do zaoferowania więc uwinę się szybko.

Nawet jeśli po trailerach film nie zapowiadał się dobrze, to było w nim dla mnie troszkę potencjalnego smaku. Zacznijmy od zawsze-bez-koszulki Marka Wahlberga (wszystkie sceny były ostrożnie kręcone, żeby uniknąć pokazania tatuażu Boba Marleya, który Marky Mark ma na lewym ramieniu), przez skorumpowanego policjanta/bandytę Commona, Raya Liottę jako szefa mafii, aż po parę drobnych złodziejaszków Jamesa Franco i Milę Kunis. Co do tych ostatnich, to gdy wszedłem na filmweb zobaczyć rzeczy, rzuciło mi się w oczy tłumaczenie ksywek ich bohaterów. Taste i Whippit to odpowiednio Śmieszek i Śmieszka, więc jest dobrze – polscy tłumacze znów nie zawiedli.

Niestety to wszystko zawiodło i film reżyserowany przez twórcę takich hitów jak noc w muzeum jest po prostu strasznie żaden. Nadaje się do telewizji na wieczór dla takich ludzi jakich reprezentują na początku filmu główni bohaterowie (Steve Carell i Tina Fay) – znudzonych i zmęczonych życiem małżeństw. Gagi nie są śmieszne, a fabuły praktycznie nie ma. Owszem, cieszyłem się za każdym razem widząc Marky Marka, ale to moje prywatne zboczenie. Niezła scena ze ‚Śmieszkami’, ale reszta to typowa ganianina z gagami, kłótniami i godzącymi rozmowami dwójki głównych bohaterów. W słabym stylu. Natłok fajnych trzecioplanowych postaci nie pomógł ani troszeczkę. Należy sobie darować.

ps. Aha, w knajpie gdzie wszystko się zaczęło siedział ciuchutko Will.I.Am.

0/3

Reklamy