Primer / Wynalazek (2004)

Kiedy idzie się przez kampusy amerykańskich uniwersytetów, między aurą wszechobecnego napięcia seksualnego i weekendowego alkoholu, czuć coś absolutnie unikatowego – coś co jest mieszanką olbrzymich ambicji, wielkich możliwości i kultu jednej, życiowej szansy. To co tutaj kiełkuje przenosi się do podmiejskich garaży i piwnic, i czasem przekształca się w nagrody, wyróżnienia, chwałę a przede wszystkim, w wielkie pieniądze. W tej właśnie aurze zaczyna się pierwszy, i jak na razie jedyny film, nagrodzonego w Sundance, Shane’a Carrutha. Nie jest to jednak film o koledżu ani o studentach, nie jest też o drodze do fortuny i sławy. O czym jest? Mam swoje teorie choć chyba każdy powinien to rozsądzić sam. W każdym razie, jest świetny.

 

Primer” zaczyna się burzą mózgów w bliżej nieokreślonym miejscu i czasie. Przy stole siedzi czterech mężczyzn – na oko, ledwo po studiach, wdrażających się w słodko-gorzki żywot amerykańskiej klasy średniej. Ubrani w białe koszule i krawaty opracowują projekt, ani dla widza ani dla nich samych, niewiadomego przeznaczenia. Nie są to zwykli kombinatorzy. Są wykształceni, zdolni i z ponadprzeciętną wiedzą.

Gdy prace stają w martwym punkcie, atmosfera się zagęszcza, w centrum fabuły pozostaje tylko dwóch z nich – Aaron (grany przez reżysera i scenarzystę Carrutha) i Abe. Nieprzespane noce i wytrwałość owocują odkryciem, które ma zmienić ich życie.

Na szczęście nie chodzi tutaj o żadną banalną historię w stylu „from zero to hero”, o żaden amerykański sen. „Primer” to raczej coś na kształt przestrogi, łamigłówki, refleksji. Meritum to nie tytułowy „wynalazek” tylko wszystko co się z nim wiąże. A jest to absolutny mindfuck czasoprzestrzenny i logiczny. Fabuła, z pozoru prosta staje się z czasem pogmatwana, oparta o pętle czasowe i paradoksy. Z pozoru chaotyczne prowadzenie akcji z czasem okazuje się usprawiedliwione, co nie znaczy, że cokolwiek się wyjaśnia.

Widz wpada razem z bohaterami w nieskończony wir, pętlę, zorganizowany chaos. Shane Carruth zrobił rzecz imponującą. Napisał logiczny, wielopoziomowy scenariusz i nakręcił go w prosty, banalny wręcz sposób, za pomocą podstawowych środków i, co najważniejsze, wszystko znośnie dla widza. Tu nie ma bezsensownego kombinowania i zabawy z chronologią, która zabija 99% tego typu produkcji. W „Primer” wielopoziomowość i chaos są jakby naturalnym następstwem fabuły, które zresztą ujawniają się dopiero pod koniec filmu.

W swoim sensownym, zręcznym podejściu do manipulowania chronologią „Primer” lubi być porównywany do „Memento”. Jednak trzeba to wyraźnie podkreślić – to nie jest film w stylu dzieła Nolana. Różnice są co najmniej dwie. Po pierwsze zabawa z chronologią jest tylko pozorna, miejscami niezauważalna. Zastosowana w zupełnie innym celu i stająca się niejako warunkiem sine qua non dla logiki filmu. Po drugie to co realnie się dzieje w „Wynalazku” nie ma większego znaczenia. O tyle, o ile „Memento” siało spustoszenie w mózgu, i zabawiało nawet kilka dni po seansie próbami rozwiązania i uszeregowania fabularnych puzzli, to film Carrutha uderza raczej samym przesłaniem. Oczywiście można się trudzić rozwikłaniem wszystkich poziomów i zapętleń wydarzeń, przeskakiwaniem kolejnych dubli i paradoksów czy wypoziomowaniem konkretnych scen, ale nie to jest sednem – to tylko forma. Pewnie, zrozumienie, choćby powierzchowne, sensu i zarysu logiki fabuły jest niezbędne do odczytania całościowego filmu, i jego morału ale orientacja szczegółowa jest tylko deserem dla fascynatów. Mindfuck ma urealnić specyfikę działania w y n a l a z k u, a nie łechtać neuronów publiki.

Primer” jest idealnie skrojony. Wszelkie filmy ostatnich lat o podobnej tematyce stają się przy nim dziecinną bajką. Film niepokoi, zaciekawia, przestrzega. Carruth wykonał kawał świetnej roboty zarówno na poziomie scenariusza, zamysłu, wykonania ale też aktorstwa. Dla fanów matematyczno-fizycznych labiryntów znajdzie się tutaj sporo ale chyba jest w „Wynalazku” coś więcej. If you always want what you can’t have, what do you want when you can have anything?*. Czyżby tylko o to?

3/3!

*tagline za IMDB.com