„Wszystko co kocham” straciło szansę na Oskara

Tak właśnie. I w sumie nie ma się czemu dziwić. Film Jacka Borcucha odpadł w kwalifikacjach. Szczerze mówiąc dokładnie tyle mu dawałem. „Wszystko co kocham” ogląda się przyjemnie, film czaruje zwłaszcza grą aktorską – mówię tu o duecie Chyra/Kościukiewicz, ale nic poza tym. Dla zachodnich krytyków zresztą pewnie kino nie całkiem zrozumiałe, wymiar terminu „bycie w partii” czy rola muzyki rockowej w budowaniu oporu wobec władzy odbierane bardziej na poziomie intuicji. Nie miał szans, ale zobaczyć można.