EWTO u schyłku roku oraz ulubione filmy Alabamy (2011)

W połowie roku 2011 blog umarł a rzadkie facebook’owe ciekawostki zastąpiły w pełni ostatnie niedobitki jakichkolwiek postów. Czy w 2012 wróci? Jeśli tylko postanowienia noworoczne się spełnią i toksyczne chemikalia dopiszą to mamy sporą szansę zobaczyć w nadchodzącym roku świt żywych postów! Postaramy się uskuteczniać niepisaną misję bloga, z której nieco zboczyliśmy zarzucając was paczkami trailerów czy nowości kinowych. Zostawiając więc trailery i ciekawostki facebookowi a nowości kinowe naszemu własnemu Wyszedłemowi z jego Kinowym Power Rankingiem, wracamy do tego co najważniejsze: polecania dobrych/dziwnych/niesamowitych/ciekawych/czadowych/pięknych/zaskakujących i pojebanych filmów oraz przestrzegania przed nietrafionymi latającymi spierdolinami. Miejmy więc nadzieję, że mimo oceniania ich na podstawie samolubnych przesłanek i bezczelnej niewiedzy, przekonacie się na własne oczy, że warto je kurwa zobaczyć.

Zapraszam na wybór 7 najbardziej polecanych przeze mnie filmów 2011 roku.

7. I Saw The Devil 

Koreański rozpierdol powraca i nie polecam go słabszym widzom. Niesamowite sceny, piękne zdjęcia i chore motywy w tej odysei mordu przekraczają większość tego co widziałem, a podane w takim stylu zachwycają. Jedyną wadą filmu jest fabuła, która zdaje się być tylko paliwem lub tłem dla pojebanych postaci w choreografii ich mordów. Jak to możliwe, że gdy seryjnemu mordercy psuje się auto, ten zaraz obok w lesie natraifia na hotel, który akurat terroryzuje jego kumpel popierdol? To nie jedyny taki zbieg okoliczności ;) Zakładam, że taka była konwencja lub po prostu większość koreańczyków to wariaty.

 

6. Your Highness

Przez niektórych uznany za najgorszy film roku, przez większość po prostu niezrozumiany. Źle reklamowana komedia fantasy straciła sporo hajsu, ale czyję, że zyska miano kultowej. Mój komiczny ulubieniec Danny McBride wraz z James’em Franco i Natalie Portman wyruszają pokonać złego czarnoksiężnika i uratować Zooey Deschanel po drodze obcinając minotaurom chuje. Piękne.

 

5. Super

Reżyser tej perełki (James Gunn) wywodzi się z Tromy, napisał „Świt Żywych Trupów” Zacka Snydera, oraz zasłynął serialem internetowym („PG-Porn”), w którym mogliśmy zobaczyć wszystko co kochamy z filmów porno poza seksem. Nie daje to jednak podglądu na to jakim filmem jest „Super”. A jest super. Co robić gdy jakiś bufon ‚zabiera’ twoją żonę ćpunkę? Wypowiedzieć wojnę przestępczości! Jednak nie bez odpowiedniego researchu oraz znaku od Boga. Film jest szalony, śmieszny, krwawy i pojebany, a grają w nim znany z „The Office” Rainn Wilson, znana z „Judo” Ellen Page oraz Kevin Bacon i Liv Tyler.

 

4. Drive

Niektórzy mówią, że jest to tylko ćwiczenie się reżysera w stylu. Jeśli tak to brawo, ponieważ stylu jest pełen. Film wygląda i brzmi świetnie. Od sceny otwierającej po sam koniec (wyłączając jednak ostatnią minutę) kipi zajebistością i czadem. Czepianie się tutaj fabuły jest równie absurdalne jak w przypadku Kill Billa. Ten film, jako jedyny z listy mogę spokojnie polecić każdemu.

 

3. Enter The Void

Gaspar Noe kolejny raz sieje zniszczenie w głowach. Historia dilera podążającego ścieżką Tybetańskiej Księgi Zmarłych jest jedyna w swoim rodzaju. Co ja mówię, przecież nie ma takiego rodzaju! Nakręcony z perspektywy pierwszej osoby film o życiu po śmierci niektórych może nużyć długością, ale to w jaki sposób jest zrobiony i co pokazuje robi z niego natychmiastowy klasyk i tzw. must-see. Dodatkowe atuty z oglądania filmu ‚pod wpływem’ (szczególnie na początku) są nieopisane.

 

2. Tabloid

Dokumenty mogą być interesujące, chwytające za serce, oskarżające, pomocne czy żartobliwe ale nikt mnie kurwa nie przygotował na „Tabloid”. Mimo formy ‚gadających głów’ przez większość czasu nie miałem pojęcia co się dzieje. Słuchałem zafascynowany próbując sklecić fragmenty historii i nie było mowy o przewidywaniu co się jeszcze wydarzy(ło). Ba! Co chwilę okazywało się, że kolejne etapy w historii głównej bohaterki były jeszcze bardziej pojebane od poprzednich! Paradoksalnie ten dokument w sensie fabularnym i dziwacznym bije każdy tegoroczny film na głowę.

 

1. We Need To Talk About Kevin

Najświeższy film na liście i może właśnie z tego powodu na owej pierwszy. Film pokazuje dzieje matki okropnego syna. Świetnie nakręcony i z niesamowitą Tildą Swinton w roli głównej film nie ustępuje „Suspirii” czy „Dziecku Rosemary” choć nie można go sklasyfikować jako horror lub thriller. Nie chcę jednak zdradzać fabuły, gdyż nie czytając nic o tym filmie bardzo byłem ciekawy co dokładnie się stanie (a jest to napisane w opisie na imdb). Posiadanie takiej wiedzy nie odjęło by filmowi dużo ale troszeczkę grozy na pewno. Jeśli więc po obejrzeniu „Kevina Samego w Domu” (fakt, byłem jeszcze urwisem) strasznie nie chciałem mieć dzieci, to po tym filmie moją pierwszą myślą w razie ‚cudownej nowiny’ byłaby aborcja.

Dodatkowo:

Attack The Block – Pieprzyć kosmitów na dzikim zachodzie gdy Big Gorilla Wolf Motherfuckers grasują po południowym londynie a przeciwko nim stają młodociani bandyci z okolicy. Więcej zachwalania naprawdę nie trzeba.

Our Idiot Brother – Najbardziej słodziakowy główny bohater filmu gdzie wszystkie dialogi są zjarane.

Melancholia – Wizualnie najpiękniejsza wizja końca świata na świecie.

Rubber – Najlepszy monolog na wstępie.

Fright Night – Najlepszy wampir od daaawnaa.

Hanna – Bardzo stylowy film o dziewczynce wychowanej na zabójce. Walczył do ostatniej chwili o miejsce w Top 7 ;)